środa, 12 stycznia 2011

Ja, jako psychopata

Moje poprzednie posty miały na celu zobrazowanie jednostek z osobowością psychopatyczną. Przedstawiłam ich krótkie historie w celu zaprezentowania ich motywów, które są zróżnicowane. Główne rozważania chciałam pozostawić na ten moment. Właśnie w tej chwili wejdę w rolę psychopaty. 

Na pozór pochodzę z normalnej rodziny, w towarzystwie jestem osobą lubianą, potrafię nawiązać kontakt z każdym. Postrzegana jestem jako beztroska dziewczyna, nikt nie sądzi, że coś może mnie trapić. Na pytanie, czemu jestem smutna, wystarczy odpowiedzieć, wydaję ci się, po prostu mało spałam. Czy ktokolwiek sądzi, że coś ze mną jest nie tak? W życiu. A może tak mi się tylko wydaje? Może rzeczywiście interesuje ich moje samopoczucie? W zasadzie nie obchodzi mnie to. Jesteśmy zupełnie inni więc i tak nie zrozumieliby o czym mówię. Jeśli wyznam komukolwiek, że każdej nocy nachodzą mnie natrętne myśli, w których z zimną krwią odcinam dla któregoś z nich palec za palcem, wyrywam ząb za zębem i delikatnie nacinam ich skórę, żeby podziwiać strumyk cieknącej krwi, zapewne stwierdziliby, że oglądam za dużo horrorów. Albo niech stracę, opowiem to koledze. Oczywiście miałam rację, ja zawsze mam rację, cóż uprzedziłam go o moich niecnych zamiarach co do niego, uznał to za bardzo zabawne, skoro nie wierzy to jego strata. Myśli są jak uzależnienie, mój mały, ukochany narkotyk. Uwielbiam te wizualizacje, które nachodzą mnie znikąd. Przynoszą mi ulgę, to uczucie porównać mogę do palacza, który aby uspokoić zszargane nerwy, sięga po papierosa. Kiedyś nawet opowiedziałam mamie o moich drastycznych wizjach, nie przejęła się tym. Udaje, że nie ma problemu. 
Bawi mnie fakt, że nikt nie dostrzega tego jak bardzo kłamie. Moje opowieści są całkowicie wyssane z palca. Nie raz zostałam na tym przyłapana, ale jako mistrzyni tej sztuki, bez chwili zastanowienia wymyśliłam nowe kłamstwo, które idealnie wyjaśniało wszystkie niedomówienia. Jestem najlepsza. Jak można być tak naiwnym? Oni wszyscy są tacy ułomni, nie to co ja. W zasadzie dzięki ich ułomności mam sługusów, to jest bardzo przydatne w życiu. Manipulacja to ważna umiejętność, ja już się urodziłam z tą cudowną zaletą. Już jako mała dziewczynka wiedziałam jak osiągnąć mój upragniony cel. Jak? To jest banalnie proste. Jestem młodsza od mojego brata, więc oczywistym faktem jest to, że jestem więc od niego ważniejsza. Co mnie to obchodzi, że on ma właśnie atak astmy? Dlaczego się nim zajmujecie? Chyba wiecie, kto stoi na piedestale? Nie? O, widzę, iż zmieniliście zdanie. Moje omdlenie nie jest spowodowane urazem neurologicznym, o nie, tak po prostu jest łatwiej zwrócić uwagę na siebie. Po co macie zajmować się nim, skoro macie mnie, swoją najcudowniejszą córeczkę. 
Lubicie święta? U mnie każdy dzień jest świętem, codziennie dostaje podarunek, z każdym dniem moja poprzeczka wzrasta. Po co mi ten szpargał? Totalnie nie masz gustu, a w ogóle to na tyle mnie cenisz? Co z tego, że sobie od dawna nic nie kupiłaś? Żałujesz na mnie pieniędzy? Powiem ci coś. Może, gdybyście nie dawali mi zawsze tego czego chciałam, gdybym sama musiała się o to starać, doceniłabym to, szanowałabym. Małe rzeczy mnie nie cieszą, to musi być coś spektakularnego. I dodam, że jesteście nikim, zapewniacie mi wyłącznie byt materialny, a wystarczyło mnie przytulić, powiedzieć jak bardzo wam na mnie zależy, nie powinno was to dziwić, iż wylane łzy nie wzbudzają we mnie poczucia winy. Nawet nie wiem, co to takiego jest. To, że cię krzywdzę jest niezwykle pociągające, aż nie mogę się nadziwić, jak łatwo mogę doprowadzić cię do tego stanu. Mówisz, iż cię ranie, ja to rozumiem, ja to szanuje, ale czy naprawdę uważasz, że to mnie obchodzi? Powtarzanie „postaw się w mojej sytuacji” nic ci nie da, akurat empatia jest mi czymś zupełnie obcym. 
Czy boję się samotności? Nie, to mi z całą pewnością nie grozi. Potrafię się wszędzie zaaklimatyzować. Mam być miła, uwodzicielska? Nie ma sprawy, tylko pamiętaj, że to tylko maska. Obecnie jesteś na moim celowniku i to ty będziesz się o mnie starać, będziesz mnie pożądać. Doprowadzę cię do takiego stanu, że nie będziesz wstanie przestać o mnie myśleć. Będę ciebie oszukiwać, kpić z ciebie, obrażać się, ale i tak to ty weźmiesz całą winę na siebie. Nie przeproszę, nie przyznam się do winy, czemu miałabym to zrobić? To nie jest zgodne z moją naturą, przecież nie będę robić czegoś wbrew sobie. Najważniejsze jest to żebym była szczęśliwa.

Czy potraficie wcielić się w rolę psychopaty? 
Czy sprawia wam to trudność? 
Jakie są wasze przemyślenia z tym związane?

Ja osobiście muszę przyznać, że wcielenie się, nie sprawiło mi żadnych trudności ;}
A tak na marginesie, chciałam dodać, iż jest to fragment mojego eseju 
pt. 'Co kieruje psychopatą?' ;}

8 komentarzy:

  1. Dobry esej. Potrafiłbym się wcielić w psychopatę. Choć nie bez oporów, i pewnych trudności, zmiana pewnych postaw i przestawienie wrażliwości na 0, mogłaby trochę potrwać. Lecz w razie konieczności, nie widzę większego problemu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze się pochwal, że dostałaś 5 z wykrzyknikiem :P

    OdpowiedzUsuń
  3. to juz zostalo powiedziane na forum grupy ;}}

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobrze się to czyta. Świetnie napisane... ach;) ja chyba bym nie umiała, jestem osobą zbyt wrażliwą i nie lubię krzywdzić innych ludzi (choć często zdarza się to nieświadomie). Choć myśli o wyrywaniu palców komuś do głowy przychodzi:P

    OdpowiedzUsuń
  5. hmmm wedlug mnie calkowite wcielenie sie w role psychoptay jest niemozliwe dla kazdego czlowieka, pod warunkiem ze jest on zdrowy umyslowo. mozemy postarac sie to zrobic poprzez nasza wyobraznie, wizualizacje ruchow i przemyslen, a trudnosci z tym zwiazane to nasze wlasne indywiduum. pomimo wszystko nidgy nie poczujemy sie jak on, gdyz posiadamy , chociaz w najmniejszym stopniu empatie i emocje (pozytywne:)). czasem sie zdarza ze doszukujemy sie nawet pewnych elemntów zachowan psychopatow w swoim wlasnym, ale bardzo prosze, nie mylmy pychopatii z egotyzmem. konstatujac- wyobrazic to sobie? nie ma problemu ( w szczegolnosci z mozliwosciami jakie nam daje dzisiejsza nauka w kwestii rozszyfrowania psychopatycznego punktu widzenia). poczuc sie jak on, wcielic sie w jego role w pelni? tak, tak. tylko najpierw poprosze o wypranie mnie z ludzkich uczuc i odwrocenie mojego (waszego?) systemu wartosci;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Brawo Izulku, twój psychopatyzm w końcu został nagrodzony :). Co do Twoich pytań to uważam, że mogłabym wyobrazić sobie siebie jako psychopatkę. Szczególnie wtedy gdy nachodzi mnie fala złości za panującą na tym świecie niesprawiedliwość, wyzysk i wszechobecny debilizm ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  7. spongebobie dobrze wiesz, ze i ty i ja mamy cechy psychopatyczne i uwazam tez, iz nie mialbys trudnosci we wcielenie sie, wystarczy podkoloryzowac wlasne zycie, ktore badz co badz, mamy calkiem urozmaicone i gotowe ;}

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem dlaczego, ale ja Ciebie nie mogę wyobrazić w tej roli no nie... heh

    OdpowiedzUsuń